Spełnienie wiele ma imion

Dokładnie rok temu zastanawiałam się czy podejmować na nowo kwestię doktoratu czy zdawać na aplikację sędziowską. Przecież muszę koniecznie coś zrobić, być kimś, błyszczeć.
Żeby nieco odetchnąć i spojrzeć na ten dylemat z dystansem poszłam na pierwszy od jakiś 12 lat porządny trening tańca. I tak zostałam.
Koleżanka zapytała mnie dzisiaj czy nie żałuję utraconej szansy na lepsze życie.
Zastanowilam się chwilę i doszłam do wniosku, że ja ją właśnie dostałam.
Od 12 miesięcy przez co najmniej godzinę praktycznie 7dni w tygodniu dostarczam sobie takiej dawki endorfin, której żaden tytuł by mi nie dał (a jak podupadne na duchu to znam osobę, która i tak mi zrobi wizytówki z napisem księżniczka).
Zresztą i tak jestem na tyle przekonana co do tego ,ile mam w głowie, że nie muszę sobie tej świadomości niczym przypieczętowywać.
Nie czuję żebym robiła coś głupiego, jak czasem słyszę. “Na stare lata takie harce”.
Otóż stwierdzam że moje życie ponownie zaczęło się po 30 tce.
Wszystkim szczerze życzę, aby znaleźli taki wentyl bezpieczeństwa dla swojego samopoczucia.
Bez marek, tytułów, hasztagow i szpanu.
Peace love and dancehall

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *