11 komentarzy

  1. SZUKAM

    Witam.
    Z niezbędnych wskazówek dorzucę jedną bardzo przyziemną mianowicie toalety. Będąc w dużych miastach jak już zajdzie taka nagła potrzeba szukajcie raczej najbliższej restauracji a omijajcie tzw.miejskie toalety. Gruzińskie szalety publiczne to olbrzymie wyzwanie estetyczne i wystawienie zmysłów wzroku i węchu na życiową próbę.
    Są oczywiście szlachetne wyjątki ale wg.praw Murphiego akurat w tej newralgicznej chwili obok będą akurat nie te.

    • DosVagabundos

      Dzięki za wskazówkę! Po tajskich czy kubańskich gruzińskie nie poraziły nas tak mocno, ale
      na pewno warto stawiać na jak najlepsze rozwiązania!
      Słuszna uwaga 😀

    • DosVagabundos

      Jak już się pewnie zorientowałaś w sieci znaleźć można mnóstwo różnych tekstów na ten temat i ciężko tu jednoznacznie doradzić. Bez problemów w kantorach w Gruzji wymienisz Euro i Dolary. Obecny średni kurs to około 1,8 PLN za 1 GEL więc pytanie jak będą wyglądały kury EUR i USD prze Twoim wyjazdem. Są też kantory (na pewno w Warszawie) gdzie możesz zaopatrzyć się w Lari już przed wylotem. Możliwości jest więc wiele i ciężko znaleźć złoty środek 🙂 My Gruzję odwiedziliśmy kilka lat temu i kursy które stamtąd pamiętamy są z pewnością nieaktualne.

  2. smb

    Do listy porad os siebie mogę dodać, że:
    1. Krowy reagują na klakson. W ogóle klakson w aucie to podstawowe wyposażenie.
    2. Jeżeli ktoś ma delikatny żołądek to koniecznie pić czaczę. Po prostu trochę inna flora bakteryjna…

    • Dawid Białowąs

      Świetny, bardzo praktyczny artykuł. Byłem w Gruzji 2 tygodnie z i powodzeniem mogę potwierdzić, że wskazówki to szczera prawda. Nawet jeśli nie jest się “nastawionym” na kontakt z drugim człowiekiem, nie zna się rosyjskiego (angielski w niewielu przypadkach się sprawdza), tubylcy widząc turystów z plecakami sami się zainteresują, zaproszą na kawę, postawią piwo. Nawet w dużym mieście, jak Kutaisi!

      A propos picia czaczy na zatrucie – równiez potwierdzam. Moja towarzyszka podróży nieco się zatruła (po imprezie z poznanymi polakami, która się przerodziła w biesiadę gruzińsko-polską) i na następny dzień szklaneczka czaczy postawiła ją od razu na nogi.

      • DosVagabundos

        Na wstępie – bardzo dziękujemy za miłe słowa 🙂
        Co do języka – Sebastian musiał sobie w błyskawicznym tempie przypomnieć
        licealne lekcje rosyjskiego. Na szczęście okazało się, że nie był to stracony czas.
        Co do czaczy – po niej i ja nagle zaczęłam mówić płynnym rosyjskim. Również na biesiadach gruzińsko- polskich 😉
        Gruzja to zdecydowanie kraj, który się dobrze wspomina

    • DosVagabundos

      Festina lente – takie hasło przyświecało naszemu cudownemu kierowcy, uczącemu nas powolnego smakowania Gruzji.
      Spokój, który od niego bił, nie pozwalał na pośpiech ani nagłe ruchy, takie jak klakson. Mimo iż nie przeżyliśmy
      tego na własnej skórze domyślam się jednak, że dźwięk ten musi być bardzo pomocny 🙂
      Gruzińska odmiana “klątwy Faraona” również nas nie dopadła, ale mogę z czystym sumieniem potwierdzić magiczną moc czaczy 🙂

  3. Niestety informacja o morzu jest mocno przesadzona- ani tam jakoś specjalnie często nie pada, ani nie jest specjalnie drogo- ot, trafiliście akurat na kiepska pogodę i drogą miejscówkę.

    • Agata

      Być może rzeczywiście mieliśmy kiepską pogodę, ale za nocleg placilismy więcej niż na Karaibach, które bądź co bądź oferują lepsze warunki “ogolnonadmorskie”.stąd ta kompleksowa negatywna ocena. Zalowalismy skrócenia pobytu w boskiej Svaneti na rzecz dość przeciętnego kurortu 🙁

  4. DosVagabundos

    Jeśli chodzi o zbiorcze zestawienie porad, to póki co na blogu dzielimy się naszymi wskazówkami dotyczącymi Tibilisi. Resztę miejsc opisaliśmy w osobnych artykułach 🙂 Pozdrawiamy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *